W środę wieczorem pojechaliśmy do Hrubieszowa mojej rodzinnej miejscowości, zabraliśmy też mamę była tam pierwszy raz od czasu wyprowadzki a minęło prawie 2 lata. Oczywiście ze względu na nasza małą Igę musieliśmy jechać w nocy bo jak chyba już wspominałam nie lubi wiązania w foteliku więc spodziewaliśmy się, że tak daleka podróż nie będzie należała do przyjemności i niewiele się pomyliliśmy :)
Mama bardzo się cieszyła, że mogła odwiedzić koleżanki, rodzinkę i oczywiście na nowo zwiedzić miasteczko w którym spędziła całe życie. Myślałam, że będzie jej żal, że już tu nie mieszka ale jak twierdzi nie tęskni zbytnio- to fajnie, że dobrze czuje się z nami w Opolu :)
My natomiast byliśmy u mojej teściowej w Dziekanowie, było by tak fajnie gdyby nie przebrzydłe KOMARY a raczej jakieś roje komarów. O dziwo trafiliśmy na super pogodę , można było sobie posiedzieć na powietrzu. Przepraszam można, gdyby nie wspomniane KOMARY, nasza Iga jest tak pogryziona, że wygląda jak zarażona ospą, cała buzia w kropki. Na całe szczęście nie ma ich w Opolu to podleczy te pogryzienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz